środa, 5 września 2012

Rozdział piąty

Drzewa,dziwnie powykrzywiane drzewa,witały Cię w kraju.Z jedną walizką jak kiedyś jechałaś jak kilka lat temu tylko w przeciwną stronę.Postanowiłaś się ogarnąć.Siedziałaś na tylnim siedzeniu i malowałaś oczy,podróż miała zająć dwie godziny,pisałaś sms'a do redakcji że nie będzie Cię kilka dni może tygodni i żeby wysłali Ci tematy artykułów na mail'a.Przypominałaś sobie znajome miejsca,pięc kilometrów od twojego domu,kazałaś zatrzymać taksówkę.Wysiadłaś obok Twojej strony i usiadłaś na murku .
-Pierwszy papieros,pierwszy pocałunek,pierwszy artykuł,pierwsza bójka i ucieczki z lekcji.
Obróciłaś się,nad tobą było okno przez które zajrzałaś i widać było klasę.Taką jak kiedyś,zamknęłaś na chwilę oczy i widziałaś panią od biologii chodzącą po klasie,znudzonych chłopaków,dziewczyny malujące paznokcie i siebie siedzącą z przyjaciółką w niebieskiej koszuli i w warkoczu.Jak zawsze na ławce leżał zeszyt podpisany ''Marzenia się realizuje''.Dzwonek,wszyscy wybiegają z klasy,śmieją się,rozmawiacie,wyzywacie się ale po przyjacielsku.Odeszłaś os okna i przeszłaś się po starym szkolnym placu.
-Tu pierwszy raz się pobiłam ....hahahaha pamiętam reakcję dyrektorki i minę mamy-mówiłaś sama do siebie.
Taksówkarz czekał na Ciebie,wsiadłaś i kazałaś mu jechać.Domy przyjaciół,las,stara altana w której spotykaliście się co piątek,pijackie wybryki.Dojechałaś do swojego domu,była godzina 18.40,świeciło się światło chyba w kuchni.Stałaś z walizką i telefonem w ręce przed ogrodem z zapartym tchem.Nagle niespodziewanie miałaś w myślach rozmowę z tatą,który objaśniał swojej córeczce jak trzeba żyć .
-Pamiętaj kotku,żyj tak abyś na starość mogła sobie powiedzieć ''Wszystko o czym marzyłam mam przy sobie ''.
-Przepraszam tatusiu,zawiodłam.
Nie było Cię przy tacie w ostatnich chwilach życia,obróciłaś głowę w prawo,krzew który zasadził twój nieżyjący ojciec nadal rósł w tym samym miejscu,podeszłaś zerwałaś mały listek i ruszyłaś wlekąc walizkę ku drzwiom.Stanęłaś przed drewnianymi drzwiami na których wisiała tabliczka z nazwiskiem .Przyzwyczaiłaś się do nazwiska Grimshaw ale chyba najwyższy czas aby to zmienić,co powiedziałby ojciec słysząc zę jego córka nie nazywa się Karbownik tylko Grimshaw.Harry który został w Londynie chyba nieznał twojego prawdziwego nazwiska...Odważylaś się i zapukałaś do drzwi.Otworzyła ci niska,szczupła kobieta która nie patrząc kim jesteś zapytała ''Czemu tak pozno,pizza miała być godzinę temu''
Jednak sekundę potem podniosła wzrok i krzyknęła
-To ty?!Jak mogłaś tyle czasu się nie pokazywać?!
Rzuciła ci się na szyję i zaczęła przytulać,reszta domowników robiła to samo,twój brat zabrał walizkę do przedpokoju a ty skrępowana stałas w płaszczu,szpilkach i okularach przed twoją polską rodziną.Płakali a ty nie mogłaś wycisnąć z siebie ani jednej łzy.Poszłaś po schodach do twojego pokoju za tobą weszła twoja siostra,usiadłaś na małej kanapie pod oknem i wyciągłaś z torebki chusteczki a ona zaczęła mówić
-Tata kazał Ci przekazać że jest z Ciebie dumny i że dobrze Cię wychował.Jednak trochę bolało go że nie utrzymywałaś z nim kontaktu,nie tylko z nim ale z nami.Powiedz mi czemu,nie dzwoniłaś,pisałaś,odwiedzałaś nas?!
-To nie jest takie łatwe.Byłam młoda a wtedy chciałam udowodnić wszystkim że potrafię coś sama osiągnąć.No i udało się,a potem nie było sensu wracać.Ułożyłam sobie życie z Harry'm no i Ellie ale oni razem dopełniali się lepiej niż ze mną,a ja to w końcu odkryłam i wróciłam,zdałam sobie sprawę że uciekanie nie pomoże.
-Jaki on był?Czym zatrzymał moją siotrę przy sobie?
-Uhhh...Był niesamowity,pewny siebie,miał zielone oczy,wrażliwy,zabawny i opiekuńczy.
Anka przysiadła się bliżej Ciebie bo płakałaś uśmiechając się.
-Wszystko posypało się jak poroniłam.On był gotowy zostaś ojcem ja już nie chciałam próbować ale wszystko zwalaliśmy na pracę,że nie mamy czasu na siebie a wiem ze to nie było takim dużym problemem.
-Mama mówiła że zmieniłaś nazwisko z obawy że cię znajdziemy...
-Taaak a teraz mi strasznie wstyd!!
-Zmieniłaś się,jesteś piękna!!
Przytuliłaś się do siostry a twoja mama weszła do pokoju i położyła na biurku kakao po czym wyszła lekko zamykając drzwi.W milczeniu wypiłyście,to był cudowny rodzaj ciszy,taki w którym można trwać wiecznie.
-Może pojechałabym na cmentarz odwiedziś tatę?
Następnie...
Jutro część 6 Vic

wtorek, 4 września 2012

Rozdział czwarty

Straszne.Tysiące dni nie potrafiłaś wsiąść w samolot i przylecieć do kraju gdzie mimo wszystko miałabyś swoją rodzinę.Aż tu...jeden wieczór,jedna rozmowa i dwie osoby zmieniły wszystko,cały dotychczasowy świat ambitnej i poukładanej Leny.Zmiana nazwiska cały czas chodziła Ci po głowie...małe,drobne krople skraplały się na szybie a ty rozmazana z tuszem na policzkach i rozwalonym koku jechałaś jak szalona po paszport.Wjechałaś na podjazd,było bardzo ciemno tylko w miarę zbliżania się do domu małe jsane światełko biło coraz mocniej jak twoje serce w tej chwili.Bałaś się drugiego spotkania z Harry'm ale myśl że już jutro możesz zobaczyć twoją siostrę jej synka i mamę dodawała ci odwagi.Stanęłaś na progu i mimowolnie przejchałaś ręką po wydrapanym napisie ''Our love is like a song ''Harry and Lena ...HAPPY!!
Przełknęłaś głośno ślinę i potykając się o schodki wylądowałaś na dywaniku przed pokojem gościnnym,rozpłakaś się niby z bólu kostki.Prawda była jednak inna,wspomnienia wyciskały z Ciebie łzy,pamiętasz jak po spacerze w tęczy napisaliście razem ten napis,jak śpiewaliście razem piecząc ciasto czy malowanie pokoju z okazji narodzin dziecka...Uff..Które umarło,wiedziałaś jak bardzo go bolało że nie został wtedy ojcem,od tej pory nie chciałaś dzieci ale wmawiałaś sobie że było tak od zawsze.Bo było ale gdy wtedy 26 września usłyszałaś pierwszy wyrazny znak bicia małego serduszka chciałaś tego dziecka z całego serca.Następny bodziec zadany ci w przedpokoju,twoje ulubione białe szpilki w których przenosił Cię przez próg z okazji urodzin.Przyszedł do Ciebie kot który zaczął się do Ciebie łasić a ty wycierając łzy i tłumiąc krzyk zbierałaś wszystko z ziemi.Po schodach zszedł zaspany Harry który stanął w przejściu a ty jednym zdecydowanym ruchem podniosłaś się i przeszłaś nawet na niego nie patrząc.
Weszłaś do sypialni. Na łóżku leżało pudełko z waszymi zdjęciami z wakacji,jedno jeszcza jak miałaś lekki ciążowy brzuszek.Podniosłaś głowę z nad zdjęć,po cichu Harry stał za tobą i płakał.
Podeszłaś do jego szafki i wyciągłaś swój paszport ale spadła na Ciebie również jego koszula którą tak niedawno składałąś i prasowałaś bo bałaś się że nie zdążycie na śłub Liam'a.
Harry podszedł do Ciebie i przytulił się do twoich pleców zostawaijąc ciepły ślad na szyi.Sparaliżowało Cię to,ale wyrwałaś się i spojrzałaś mu prosto w te zielone,zapłakane oczy.Po czym usiadłaś na łóżku i z pokerową miną wybrałaś zdjęcia na których jest tylko on,spakowałaś je do torebki a resztę zdjęc poukładałaś jak powinno być zawsze.To właśnie działo się z waszym życiem,na zawsze pozostanie w nim Harry a w jego życiu ta Polka którą podziwiał za upór.Z ulicy dochodził dzwięk miłosnej piosenki którą bardzo dobrze znałaś,wzięłaś głęboki oddech,wzięłas na ręce kota i mocno się przytulając zaczęłaś się żegnać
-Jerry,wyjeżdzam jutro i nie wiem kiedy wróce,badz proszę grzecznym kotkiem i nie sprawiaj panu tyle kłopotów co ja kiedyś.
-Przestań!!Daj mi 5 minut.Wytłumaczę ci wszystko co mam ci do powiedzenia,tylko tyle mi daj,tylko tyle...
-Jak chcesz opowiedzieć w 5 minut o tylu latach,co?!
Odłożyłaś kota i wyszłaś na balkon a on stał w drzwiach i mówił:
-Wiem co jest nie tak.Co było nie tak...My byliśmy nie tak,nie tak jak powinno,zawsze daleko od siebie i jeszcze te kłótnie i strata dziecka.Wiem że myślisz że cię o to winię ale nieprawda,cieszę się że chciałaś dać mi dziecko i pewnie nie mamy już szans ale dziękuje ci za te tysiące dni,nocy i niezapomniane chwile szczęścia.Lena na zawsze zostanie w mojej pamięci,ta Lena...piękna i cudowna pani redaktor.
-Dlaczego mi to mówisz?!Wyjeżdzam i nie wiem kiedy wróce,nie dzwoń mi,zmieniam numer a po moje książki i płyty przyślę kuriera.Pa
Zeszłaś po schodach po raz ostatni zamknęłaś za sobą drzwi i dotknęłas klamki domu Harry'ego Styles'a.
Pojechałaś na lotnisko,było 3.40 nad ranem a ty miałaś cholerne szczęście bo właśnie jedno miejsce do Krakowa było wolne.Usiadłaś wygodnie i płacząc żegnałaś Londyn,jeżdząc palcem po szybie,poznawałaś wszystkie wasze miejsca,to co razem robiliście...W końcu po całej retrospekcji zasnęłaś,obudziłaś się gdy podchodziliście do lądowania.Wyszłaś z samolotu i nie wiedziałas jak się zachować,wydawało ci się przez chwilę ze nie znasz nawet drogi do domu.Usiadłaś w poczekalni na 20 minut i pełna nerwów wstałaś i złapałaś taksówkę która powiozła Cię do domu ,tego domu w którym spędziłaś 17 lat może niewszystkie szczęśliwie ale jednak.Gdybyś teraz miała policzyć szczęśliwe lata w Londynie,może byłoby ich 5 ?

Vic <więcej napiszę jutro>

poniedziałek, 3 września 2012

Rozdział trzeci

-Halo?Halo?!-głoś w słuchawce wbił Cię w siedzenie.
Rzuciłaś telefon na fotel obok,padał lekki deszczyk,wpatrzona w szybę patrzyłaś jak jedna para wychodzi z restauracji i w świetle księżyca chłopak bierze dziewczynę która śmieję się jak szalona potem przytula się do jej kolan,uklęka i składa oświadczyny.Oglądasz tą scenę ze łzami w oczach,po czym podnosisz telefon.Jesteś rozdarta,boisz się przyznać do błędu,bo wiesz że jesteś zbyt ambitna a telefon do rodziców,rozmowa z tatą urażą twoją dumę ale z drugiej strony nie masz czego szukać w Londynie,jedyne co trzyma Cię przy życiu jest gazeta,wiesz że do Harry'ego nie wrócisz,nie możesz myśleć że w Waszym łóżku,na Waszej kanapie zdradził Cię...i to z kim?!Z twoją najlepszą przyjaciółką,teraz myślisz że kochałaś ją bo przypominała twoją siostrę która nigdy nie dała sobą manipulować była szalona i uśmiechnięta.Teraz pewnie mieszkałabyś w Polsce z mężem,dziećmi i kotem w małym drewnianym domku otoczonym ulami pełnymi miodu i kwiatami dookoła...Tak tradycyjnie...Tego się bałaś,nigdy nie chciałaś być tak jak wszyscy,dzieci?!Po co?!Mąż?!Tak ale zaraz po marzeniach i pracy,jedyne co było pewne w Twoim życiu była bezgraniczna miłość do kotów.
-Jeżeli ja sobie nie poradzę,to kto ?!Nic nie złamie Leny Grimshaw!!Nigdy,jeszcze zobaczysz co straciłeś!!-wykrzyknęłaś pełna pasji,po czym wybuchnełas jeszcze większym rykiem.Znalazłaś telefon na podłodze samochodu,i losowo wybrałaś numer do Twojego polskiego domu.
Nerwowo oddychałaś,łykając łzy i oczekując na tak długo niesłyszany głos jednego z twoich byłych domowników.
-Halo,czy pani znowu robi sobie żarty??!Przepraszam ale proszę tu więcej nie dzwonić!!
-Nie,nie robię sobie żartów tylko nie miałam odwagi...mamo.-wydukałaś pełna strachu.
-Lenka?!Córeczko to ty?!
-Tak mamo,to ja.Przepraszam Cię że przez te lata się nie odzywałam.
-Anka,Michał,Piotrek,wezcie małego i chodzcie tu szybko,cholera szybko-mama śmiała się a za razem leciały jej łzy.
-Mamo,to Anka ma dziecko?Wyszła za mąż za Piotrka?!-piszczałaś z podekscytowania.Nie zdawałaś sobie sprawy że masz tak dobrze wyrobiony akcent który po usłyszeniu czystej polszczyzny wydawał się idealnie brytyjski.
Słyszałaś jak ze schodów zbiegło Twoje rodzeństwo oraz jakis chłopaczyk który mówił coś po dziecinnemu co trudno było zrozumieć.
-Córeczko,tak się cieszę.Szukaliśmy Cię,twoja siostra była w Londynie i szukałas Cię przez dwa tygodnie.Powiedz czym się zajmujesz,gdzie mieszkasz,masz dzieci a męża?!-mama jednym tchem wystrzeliła z karabinu załadowanego pytania które mocno Cię zraniły.
-Uhhhh...A więc mamo..I live..Przepraszam !!Zapomniałam już trochę polskiego języka.-tłumaczyłas się bo od dawna nie rozmawiałaś po polsku a co dopiero z Polakami.
-Mieszkam w Londynie w dużym mieszkaniu,mam chłopaka nazywa się Harry jest brytyjczykiem,nie mamy dzieci...Szczerze to nic nie mam!!-Nie mogłaś kłamać swojej mamie i przez łzy starałas się opanować ona słuchała wszystkiego i słyszałaś cięzki oddech twojej mamy i pochlipywanie siostry.
-Pracuję w gazecie,piszę artykuły,mam kota....I przepraszam że wtedy uciekłam ale wyszło mi to na dobre.
-Córeczko,mamy Ci tyle do powiedzenia.Anka ma synka ma na imię Ian-pamiętasz jak doradzałyście sobie imiona dla dzieci? Twoja siostra dała swojemu synkowi na imię Ian przez Ciebie właśnie!!Michał twój brat ma narzeczoną,za 5 miesięcy ślub,twój ulubiony kot niedawno zdechł...A twój pokój został nietknięty przez te lata,teraz nocuje tam twój siostrzeniec.
-Mamo,co u taty?Bo nie wspominasz o nim ani słowa.
-Ohhh...6 lat temu w zimę tata miał zawał i umarł.
Zamurowało Cię w jeden dzień straciłaś przyjaciółkę,chłopaka i ojca.
-Jak to?!Przecież obiecałam mu że...
-On o tym dobrze pamiętał i pytał o Ciebie...właśnie wtedy szukaliśmy Cię po całym Londynie i Manchesterze,nie wiemy do tej pory czemu nie mogliśmy cię znalezć.
-Ja chyba wiem...Bo wiecie zmieniłam nazwisko żeby uniknąć waszych starań i próśb o mój powrót.Nazywam się Lena Łucja Grimshaw.
-Kiedy wracasz?!-krzyczal na przemian twój szwagier i brat.
-Nooo...bo ...właśnie dziś nakryłam mojego faceta z moją przyjaciółką i to pozwoliło mi zobaczyć że powinnam była do Was wrócić.
-Cooo?!Któs skrzywdził moją siostrę?!?Zajebe,gnoja!!
-Nie,czekaj .Nie było mnie na pogrzebie ojca więc postaram się przyjechać jak najszybciej,wezmę urlop w redakcji i wsiadam w samolot do Krakowa.
-Wracaj Lena!!Mamy do nadrobienia 8 lat -jąkała twoja siostra.
Odłożyłaś słuchawkę ale dalej słychać było twoją siostrę
-Nooo...po tylu dniach odzyskałam moją małą Lenkę!!
Ruszyłaś na chwilę jeszcze do domu zabrać paszport bo wasze dokumenty leżały w jednej szafce w kuchni.....
Jutro napisze 4 rozdział
Vic ;D

niedziela, 2 września 2012

Rozdział drugi<>

Zamknęłaś na chwilę oczy. Miałaś teraz na widoku obraz Twojej mamy proszącej Cię abyś została w domu,Twojego taty wyjmującego ubrania z twojej walizki i siostry płaczącej że nie możesz tego zrobić.Plakaty Katy Perry,rozrzucone koszule,pełno kartek i zeszyty z opowiadaniami leżały na starej drewnianej podłodze,obejrzałaś się jeszcze raz za siebie i zamknęłaś drzwi.Wyjechałaś.Do tej pory oczy Twojej mamy śnią ci się po nocach.Wstałaś z fotela wytarłaś kila łez,chciałaś jeszcze pogadać z Ellie,ale ona wyszła wcześniej pewnie zaraz po kłótni.Ruszyłaś w stronę mieszkania,zatryzmałaś na chwilę samochód w cichej uliczce i zaczęłaś zastanawiać się czy to wszystko ma sens. ''Marzenia buduję życie ale niszczą miłość''-taki tytuł nosił twój najbliższy artykuł,o ironio-właśnie to był twój problem.Kochałaś Hazze ale pisanie było dla Ciebie jak tęcza w pochmurny dzień-przecież o to walczyłaś wyjeżdzając z Polski z jedną walizką i biletem w jedną stronę.Zawróciłaś samochód,wstąpiłaś do pobliskiego sklepu po wino bo miałaś nadzieję że wreszcie się pogodzicie bo każda kłótnia była malutkim gwozdziem zabijajacym Waszą miłość od środka.Kiedyś jeszcze na początku Twojej przygody z pisaniem Harry dzwonił co pół godziny,martwił się o każdy artykuł,podtykał ciekawe tematy.Teraz nawet nie zadzwoni zapytać czy będziesz na kolacji i czy po prostu wszystko w porządku.Nie pamiętałaś kiedy tak po prostu powiedział ''Kocham Cię'' czy pocałował cię tak nieoczekiwanie i namiętnie.
Zgasiłaś silnik samochodu,trzasnęłaś drzwiami i z butelką w ręcę ruszyłaś w stonę drzwi,wszędzie bylo bardzo ciemno,dziwiło Cię to bo zawsze wejście do domu było pięknie oświetlone co ukazywało piękny blask całego ogrodu,drzew i małego jeziorka w którym pływały Wasze rybki.Poszperałaś w torebce,wygrzebałaś klucze i podpierając się ręką o drzwi włożyłaś klucz do zamka,poszło lekko weszłaś do przedpokoju,stały tam szpilki twojej przyjaciółki,było bardzo cicho. ''Pewnie Harrego nie ma a Ell czeka na mnie bo chce się pogodzić '',zrobiło Ci się bardzo ciepło z myślą ze twoja przyjaciółka jednak nie ma zamiaru drzeć z Tobą kotów.Wchodząć po schodach słyszałaś tylko miałczenie Waszego kota który tradycyjnie już przyszedł się połasić.Weszłaś na orytarz,drzwi do sypialni były zamknięte,w kuchni stały dwie filiżanki,rzuciłaś torebkę i niczego nie podejrzewając poszłaś w kierunku sypialni.
-Kochanie,już jestem.Kupiłam wino-radośnie mówiłaś ciągnąc za klamkę.
Twoim oczom ukazał się pół nagi Harry całujący Ellie po szyi,gdy tylko oboje Cię ujrzeli zaczęli się ubierać,trzasnęłaś drzwiami od sypialni,chłopak wkładając koszulę krzyczał
-To nie tak jak myślisz,porozmawiajmy,proszę zaczekaj!!
Wbiegłaś bez słowa na strych biorąc swoją starą zakurzoną walizkę i wchodząc po raz drugi do sypialni,bardzo cichym tonem głosu powiedziałaś do przyjaciółki;
-Nie myślałam,że dwie najbliższe dwie osoby tak bardzo mnie zranią.
Ellie,chciała się do Ciebie przytulić ,bardzo płakała ale ty kazałaś jej wyjść.
Otworzyłaś szafę i jednym ruchem ręki wrzuciłas do niej wszystkie spodnie,Harry podbiegł do Ciebie i złapał Cię za nadgarski krzycząc :
-Ten jeden wyskok przekreśli nasze wspólne lata?!
-Niee!!Te lata przekreśłiłeś tymi kłótniami i wyrzutami.
Obróciłaś się i zapokowałas reszte garderoby do walizki.
Zeszłaś po schodach a On szarpał Cię za rękę prosząc o rozmowę.Zatrzymałaś się przed drzwiami a On powiedział :
-Możesz wyjść jeśli powiesz mi że mnie nie kochasz.Spójrz mi w oczy i powiedz ''Nie kocham Cię Harry Styles''
Rozpłakałas sie na nowo ale ostakiem sił spojrzałaś w jego zielone i płonące oczy
''Nie kocham Cię Harry Styles....bo tak silne uczucie nie może być miłością ''.
Wybiegłaś z domu a On stał w świelte lamp z rozpiętą do połowy koszulą i ze łzami w oczach,
nie próbował Cię zatrymać bo usłyszał co chciał,największe kłamstwo w historii o miłości.
Dojechałaś gdzieś i uświadomiłaś sobie że jesteś sama-sama w 8 milionowym mieście,sama bez nikogo kto mógłby Cię pocieszyć czy wesprzeć.Zaczęłaś płakać,przypomniała Ci się Twoja siostra która napewno teraz ma męża,dzieci i już o Tobie nie pamięta.Wyciągłaś telefon,była godzina 22.22,pamiętałas numer do Twojego domu na pamięć,siedziałsdługi czas myśląc co powiesz swojej matce,która czekała na Ciebie przez 8 lat.Pierwsze cyfry poszły łatwo,potem drżała ci ręke.Łączenie,chwila napięcia iii...

Rozdział 3 <już jutro>
Vic

sobota, 1 września 2012

Nowy rozdział !! ;D

Jutro dodam nowy rozdział bo chyba się podobają moje wypociny,dodam go około 11-12 gdyż planuję melanż urodzinowy z kumplami ;D 
Vic

Rozdział pierwszy

Rozdział pierwszy:
Kolejny raz wróciłaś do domu po pracy.Nikt na Ciebie nie czekał,Harry był za bardzo zajęty sobą aby przywitać Cię jak kiedyś a może to i lepiej bo chciałaś uniknąć kolejnej kłótni o twoje marzenia i ambicję,codziennie dochodziło do spięć które kończyły się trzaśnięciem drzwi oraz przykrymi słowami.Łatwiej można zliczyć ile dni było normalnych,uśmiechniętych i szczęśliwych.Poszłaś się położyć,miałaś skończyć jeszcze artykuł który był wagą twojego awansu i przygotować się do egzaminów końcowych.Czułaś się jak sublokator,siedziałaś w piżamie z kubkiem kawy w ręce i papierami dookoła opisując szczęśliwe życie pary która jest ze sobą od 60 lat,patrzysz na zdjęcie staruszki z posiwiałymi włosami i starszego pana patrzącego w swoją drugą połowę jak w obraz ''Często bywało zle,ale nie można zmierzyć naszej miłości miarą kłótni.Jestem pewny że gdyby nie te wielokrotne kłótnie nie poznalibyśmy się tak dobrze,mieliśmy razem chwile szczęścia ale i smutku bo nie doczekaliśmy się dzieci ''.Przemknęło Ci przez głowę twoje postanowienie a może przekonanie że nigdy nie będziesz matką,bo nie chcesz.Nie jedna kobieta oddałaby wszystko żeby usłyszeć ''Mamo '' czy poczuć lekkie kopnięcie pod sercem.Poprawiłaś okulary i ze łzami w oczach kończyłaś pracę.Położyłaś się spać w innym pokoju,słyszałaś tylko przez mgłę jak Harry bierze poduszkę i koc zamykając cicho drzwi.
Rano obudziły Cię hałasy w kuchni.Harry rozmawiał z kotem i parzył kawę,zawsze budził Cię przed tym rytuałem i leżeliście razem omawiając cały dzień krok po kroku.Ogarnęłaś się i lekko pomalowałaś,zapięłaś sukienkę,założyłaś koturny i weszłaś do kuchni.Pamiętał o Tobie...Zostawił Ci na blacie filiżankę kawy .
-Posłodziłem 2 kostki cukru,jak lubisz-powiedział bardzo oschle.
-Dziękuję,nie musiałeś-rzuciłaś w stronę zaspanego chłopaka.
Stałaś oparta o szafkę w kuchni pijąc kawę i czytając swoje ostatnie dzieło,spod okularów spoglądałaś na chłopaka który trzymał na kolanach mruczącego kota.Spojrzałaś na zegarek,było dość pozno,sięgnęłaś po torebkę.A chłopak zapytał:
-O której dziś będziesz w domu?
-Po co ci to wiedzieć?!Wczoraj byłam dużo wcześniej a zdawało mi się że mnie nie zauważyłeś!!Jak wrócę to będę,pa!
Tym razem kłótnia była z twojej winy,chłopak krzyknął tylko 
-Jasne!!Leć do roboty,nic się dla Ciebie nie liczy tylko ta jebana gazeta.
Wsiadłaś do auta biorąc głęboki oddech.Odpaliłaś swój samochód i ruszyłaś do redakcji.Złożyłaś artykuł u swojej przyjaciółki,która widziała że coś jest nie tak.Pochłonięta swoimi sprawami z redakcją nie zwracałąś uwagi na nikogo.Zawsze rzucałaś się w wir pracy gdy coś się waliło.Ellie weszłą do twojego gabinetu i zaczęła mówić :
-Lena,co jest?!Schudłaś ostatnio,wydajesz się obecna,rozkojarzona.
-Nie martw się wszystko dobrze ,mamy ciche dni z Harry'm.
-Macie ciche dni już pół roku?!
-Tak,kurwa tak,nie zawracaj mi głowy idz skończ te twoje wypociny bo aż żal czytać !!
Twoja przyjaciółka wyszła tak szybko jak weszła.Rzuciłaś filiżanką o podłogę,zaczęłaś ryczeć.Na szczęście dochodziła już 17.30 i mogłaś wrócić do domu chodz nie cieszyłaś się za bardzo na kolejną sprzeczkę na temat pracy,zazdrości,koncertów,dziecka .....

Prolog

Lena-główna bohaterka,wyjechała do Londynu w wieku 17 lat,zerwała kontakt z rodziną z Polski oraz ze wszystkimi znajomymi,obecnie jest na ostatnim roku dziennikarstwa i pracuje w bardzo dobrej gazecie,poznała tu swoją przyjaciółkę która traktuje jak siostrę oraz narzeczonego Harry'ego Styles'a.Jest dość wysoką brunetką o brązowych oczach i włosach do ramion,zmieniła n
azwisko aby uniknąć poszukiwań rodziny i znajomych,nie ma nikogo w Londynie oprócz swojej przyjaciółki,chłopaka i kota.Wszystko wywalczyła swoimi siłami,nic nie zawdzięcza komuś,jest bardzo zaradna i obrotna,ma za złe rodzicom że niewspierali ją w realizacji marzeń,nie chce mieć dzieci.
Ellie-brytyjka,poznała Lenę na lotnisku po przylocie do Londynu,zaprzyjazniły sie i razem zamieszkały,podziwia Lenę za swój upór i silną osobowość,jest dla niej jak siostra,ma 26 lat jest z zawodu tatuażystką poznała ją z Harry'm.Jest niska ma blond włosy i kompleksy,porównuje się ze swoją przyjaciółką która w jej przekonaniu jest idealną kobietą.
Harry-chłopak Leny,poznali się w redakcji gazety w której pisze Polka,nic nie wie o przeszłości swojej dziewczyny,gra w zespole jest wysoki,szczupły i uwodzi zielonymi oczyma,bardzo kocha Lenę,ma 28 lat,pół roku temu zamieszkali razem,niedogadują się z powodu pracy Leny w jego przekonaniu powinna ona siedzieć w domu bo On wystarczająco dużo zarabia,Lenka nigdy nieopowiadała mu o tym co wydarzyło się w Polsce 8 lat temu