Zamknęłaś na chwilę oczy. Miałaś teraz na widoku obraz Twojej mamy proszącej Cię abyś została w domu,Twojego taty wyjmującego ubrania z twojej walizki i siostry płaczącej że nie możesz tego zrobić.Plakaty Katy Perry,rozrzucone koszule,pełno kartek i zeszyty z opowiadaniami leżały na starej drewnianej podłodze,obejrzałaś się jeszcze raz za siebie i zamknęłaś drzwi.Wyjechałaś.Do tej pory oczy Twojej mamy śnią ci się po nocach.Wstałaś z fotela wytarłaś kila łez,chciałaś jeszcze pogadać z Ellie,ale ona wyszła wcześniej pewnie zaraz po kłótni.Ruszyłaś w stronę mieszkania,zatryzmałaś na chwilę samochód w cichej uliczce i zaczęłaś zastanawiać się czy to wszystko ma sens. ''Marzenia buduję życie ale niszczą miłość''-taki tytuł nosił twój najbliższy artykuł,o ironio-właśnie to był twój problem.Kochałaś Hazze ale pisanie było dla Ciebie jak tęcza w pochmurny dzień-przecież o to walczyłaś wyjeżdzając z Polski z jedną walizką i biletem w jedną stronę.Zawróciłaś samochód,wstąpiłaś do pobliskiego sklepu po wino bo miałaś nadzieję że wreszcie się pogodzicie bo każda kłótnia była malutkim gwozdziem zabijajacym Waszą miłość od środka.Kiedyś jeszcze na początku Twojej przygody z pisaniem Harry dzwonił co pół godziny,martwił się o każdy artykuł,podtykał ciekawe tematy.Teraz nawet nie zadzwoni zapytać czy będziesz na kolacji i czy po prostu wszystko w porządku.Nie pamiętałaś kiedy tak po prostu powiedział ''Kocham Cię'' czy pocałował cię tak nieoczekiwanie i namiętnie.
Zgasiłaś silnik samochodu,trzasnęłaś drzwiami i z butelką w ręcę ruszyłaś w stonę drzwi,wszędzie bylo bardzo ciemno,dziwiło Cię to bo zawsze wejście do domu było pięknie oświetlone co ukazywało piękny blask całego ogrodu,drzew i małego jeziorka w którym pływały Wasze rybki.Poszperałaś w torebce,wygrzebałaś klucze i podpierając się ręką o drzwi włożyłaś klucz do zamka,poszło lekko weszłaś do przedpokoju,stały tam szpilki twojej przyjaciółki,było bardzo cicho. ''Pewnie Harrego nie ma a Ell czeka na mnie bo chce się pogodzić '',zrobiło Ci się bardzo ciepło z myślą ze twoja przyjaciółka jednak nie ma zamiaru drzeć z Tobą kotów.Wchodząć po schodach słyszałaś tylko miałczenie Waszego kota który tradycyjnie już przyszedł się połasić.Weszłaś na orytarz,drzwi do sypialni były zamknięte,w kuchni stały dwie filiżanki,rzuciłaś torebkę i niczego nie podejrzewając poszłaś w kierunku sypialni.
-Kochanie,już jestem.Kupiłam wino-radośnie mówiłaś ciągnąc za klamkę.
Twoim oczom ukazał się pół nagi Harry całujący Ellie po szyi,gdy tylko oboje Cię ujrzeli zaczęli się ubierać,trzasnęłaś drzwiami od sypialni,chłopak wkładając koszulę krzyczał
-To nie tak jak myślisz,porozmawiajmy,proszę zaczekaj!!
Wbiegłaś bez słowa na strych biorąc swoją starą zakurzoną walizkę i wchodząc po raz drugi do sypialni,bardzo cichym tonem głosu powiedziałaś do przyjaciółki;
-Nie myślałam,że dwie najbliższe dwie osoby tak bardzo mnie zranią.
Ellie,chciała się do Ciebie przytulić ,bardzo płakała ale ty kazałaś jej wyjść.
Otworzyłaś szafę i jednym ruchem ręki wrzuciłas do niej wszystkie spodnie,Harry podbiegł do Ciebie i złapał Cię za nadgarski krzycząc :
-Ten jeden wyskok przekreśli nasze wspólne lata?!
-Niee!!Te lata przekreśłiłeś tymi kłótniami i wyrzutami.
Obróciłaś się i zapokowałas reszte garderoby do walizki.
Zeszłaś po schodach a On szarpał Cię za rękę prosząc o rozmowę.Zatrzymałaś się przed drzwiami a On powiedział :
-Możesz wyjść jeśli powiesz mi że mnie nie kochasz.Spójrz mi w oczy i powiedz ''Nie kocham Cię Harry Styles''
Rozpłakałas sie na nowo ale ostakiem sił spojrzałaś w jego zielone i płonące oczy
''Nie kocham Cię Harry Styles....bo tak silne uczucie nie może być miłością ''.
Wybiegłaś z domu a On stał w świelte lamp z rozpiętą do połowy koszulą i ze łzami w oczach,
nie próbował Cię zatrymać bo usłyszał co chciał,największe kłamstwo w historii o miłości.
Dojechałaś gdzieś i uświadomiłaś sobie że jesteś sama-sama w 8 milionowym mieście,sama bez nikogo kto mógłby Cię pocieszyć czy wesprzeć.Zaczęłaś płakać,przypomniała Ci się Twoja siostra która napewno teraz ma męża,dzieci i już o Tobie nie pamięta.Wyciągłaś telefon,była godzina 22.22,pamiętałas numer do Twojego domu na pamięć,siedziałsdługi czas myśląc co powiesz swojej matce,która czekała na Ciebie przez 8 lat.Pierwsze cyfry poszły łatwo,potem drżała ci ręke.Łączenie,chwila napięcia iii...
Rozdział 3 <już jutro>
Vic
Jak mogłaś przerwać ? ._.
OdpowiedzUsuńKurde no :D Świetny ; *
Czekam na następne :3
świetny rozdział!;* xx
OdpowiedzUsuńgenialny !!! czekam na nn xx
OdpowiedzUsuńŚwietny
OdpowiedzUsuń